Czy ministrowie Fotyga i Macierewicz przebiją się z „obwodnicy” na Wzgórze Kapitolskie?

Dotarcie do ucha amerykańskich polityków jest trudne dla Catherine Ashton czy Jerzego Buzka. Czy zatem byli ministrowie Anna Fotyga i Antoni Macierewicz mają szanse na posłuch wśród waszyngtońskiego establishmentu? Czy władze USA mogą poprzeć inicjatywę powołania międzynarodowego śledztwa, aby zbadać katastrofę lotniczą pod Smoleńskiem?

W USA popularna jest metafora, że ważne w polityce jest wyłącznie to, co dzieje się wewnątrz waszyngtońskiej obwodnicy (inside the beltway). Stany Zjednoczone liczące ponad osiem razy więcej ludności niż Polska posiadają zbliżoną do naszej liczbę parlamentarzystów (100 senatorów i 435 reprezentantów). Amerykańscy politycy – często inaczej niż polscy – ksenofobicznie traktują osoby spoza swoich okręgów wyborczych. Sprawom zagranicznym poświęcają szczególnie mało czasu, a wynika to z powszechnego neoizolacjonizmu, który nakazuje skoncentrowanie wysiłków politycznych na wewnętrznych sprawach kraju. Jedynie senatorowie mający w swoich kompetencjach nadzór nad sprawami międzynarodowymi poświęcają więcej uwagi wydarzeniom na świecie.

Waszyngton to współczesny Rzym, do którego pielgrzymują setki delegacji z całego świata zabiegające o uwagę amerykańskich władz. Rozmawiając kilka miesięcy temu w Waszyngtonie z doradcą pani Catherine Ashton usłyszałem żal, że dla szefowej europejskiej dyplomacji oraz przewodniczącego Parlamentu Europejskiego trudno jest uzyskać spotkanie z wpływowymi senatorami. Nie jest przypadkiem, że tak wielu premierów i prezydentów przybywających do Waszyngtonu odbywa m.in. spotkania na uczelniach czy też w różnych think-tankach. Jest to jedna z niewielu dróg stosunkowo łatwego dostępu do amerykańskiej przestrzeni publicznej.

Większość politycznych wędrówek do Waszyngtonu jest nakierowana na użytek polityki wewnętrznej wizytujących. Każdy gest uwagi ze strony oficjalnych przedstawicieli USA jest obszernie relacjonowany w krajach, z których przybywają polityczni podróżnicy. Takie same nadzieje mają przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości. Zachętą dla polskich posłów stała się inicjatywa członka Izby Reprezentantów Petera King z Nowego Jorku, który przedstawił 30 czerwca br. projekt rezolucji wzywającej do powołania międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Uczynił to z pewnością w dobrej wierze, ale także z uwagi na polskich wyborców mieszkających na Greenpoincie – kilka kilometrów od jego okręgu wyborczego. Tak czy inaczej, wybory uzupełniające do Kongresu już się zakończyły. Nie będzie zaskoczeniem, jeżeli reprezentant King nie znajdzie teraz czasu na spotkanie z przedstawicielami polskiej opozycji. Nie bez znaczenia jest również fakt, iż to europoseł Michał Kamiński jest czołowym kontaktem polskiej prawicy z republikańskimi politykami. Pan Kamiński, z uwagi na zawirowania wewnętrzne w PiS, może obecnie nie chcieć wspierać delegacji pp. Fotygi i Macierewicza. Dotychczas polskiej delegacji udało się spotkać Dana Rohrabachera, reprezentanta republikańskiego, członka Komisji Spraw Zagranicznych w Izbie Reprezentantów, który w przeszłości pracował w podkomisji ds. przestrzeni kosmicznej i aeronautyki. Spotkanie to ma jednak głównie wymiar symboliczny, gdyż republikanie będący w opozycji nie mają wielkiego wpływu na władzę wykonawczą. Sukcesem wyprawy pp. Anny Fotygi i Antoniego Macierewicza byłaby np. deklaracja pomocy ze strony ministerstwa obrony USA lub Białego Domu. To się jednak się nie stanie, gdyż nikt na Wzgórzach Kapitolskich nie potraktuje poważnie delegacji polskich posłów opozycji.

Rząd amerykański będący czołowym polskim sojusznikiem, jeżeli dysponował istotnymi dla śledztwa materiałami, to najpewniej już je dawno przekazał polskim służbom odpowiednimi do tego celu kanałami. Jednak w mojej ocenie nie należy spodziewać się oficjalnego zaangażowania władz amerykańskich w wyjaśnienie sprawy katastrowy smoleńskiej. Po pierwsze, Stany Zjednoczone nastawione są obecnie na ocieplanie stosunków z Rosją, a takie zaangażowanie może utrudniać ten proces. Po drugie, został już opublikowany oficjalny raport rosyjskiej Międzypaństwowej Komisji Lotniczej. Po trzecie, byłoby to potwierdzenie nieskuteczności działań polskiego rządu, czego administracja prezydenta Baraka Obamy nie chce z pewnością nam wytykać.

W mojej ocenie pp. Anna Fotyga i Antoni Macierewicz przemkną jedynie po waszyngtońskiej obwodnicy nie będąc dostrzeżonymi przez władze bądź znaczących polityków w USA. Delegacja przedstawicieli Prawa i Sprawiedliwości, jako jedna z setek zagranicznych pielgrzymek równolegle przybywających do Waszyngtonu, najzwyczajniej utonie wśród mało istotnych spraw dla amerykańskiej polityki i opinii publicznej. Amerykanie borykający się ciągle ze skutkami kryzysu gospodarczego nie poświęcą nam swojego cennego czasu. Jednak z pewnością wyprawa ta stała się już wyraźnym akcentem w toczącej się w Polsce kampanii samorządowej a tym samym kolejną okazją dla opozycji do wytykania rządowi zaniedbań w wyjaśnianiu tragedii smoleńskiej.

2 komentarze to “Czy ministrowie Fotyga i Macierewicz przebiją się z „obwodnicy” na Wzgórze Kapitolskie?”

  1. Piotr Bochenski napisał(a):

    Nie wiedziałem, że Michał Kamiński ma takie znajomości w USA. Skąd pan wie że on ma tam takie wpływy u republikanów? Tak czy owak wykładnia o polityce do “obwodnicy” mi się podobała ))
    pozdrawiam,
    Piotr z Rzymu (tego prawdziwego nie DC)

  2. Zbigniew PISARSKI napisał(a):

    Witam,
    wynika to z jego licznej współpracy z International Republican Institute. Jeden z dyrektorów IRI wspominał mi, m.in. że są pod dużym wrażeniem jego osoby.

    Pozdrawiam,
    Zbigniew

Leave a Reply