Obama nadzieją na nowe otwarcie w relacjach USA-Korea Północna

Kim Dzong Il jest na liście przywódców, z którymi Barack Obama chciałby się spotkać bez stawiania warunków wstępnych. Czy zmiana amerykańskiej doktryny w polityce zagranicznej z ‘hard power’ na ‘soft power’ ma szansę doprowadzić do normalizacji stosunków z Koreą? Czy Kim Pyong Il – ambasador koreański w Polsce i brat Kim Dzong Il jest przygotowywany przez amerykanów do przejęcia władzy w Pjongjnag (Phenian)?

Moment sukcesji po Kim Dzong Il zbliża się nieuchronnie. Nawet jeśli pogłoski o śmierci „Drogiego Przywódcy” są nieco przesadzone, to najprawdopodobniej przeszedł on wylew, który spowodował paraliż lewej strony ciała i trudności z mówieniem. Władza wydaje się wyślizgiwać mu z rąk – wzrasta pozycja jego zięcia, Chang Sung Taek. Niewiarygodność Kim Dzong Il, tak w polityce wewnętrznej jak i na arenie międzynarodowej, potęguje stan permanentnego kryzysu w jakim znajduje się Korea Północna.

Po pierwsze kryzys humanitarny – rokrocznie bez zewnętrznej pomocy żywnościowej 2-3mln Koreańczyków czekałaby śmierć głodowa. Po drugie kryzys gospodarczy – zagraniczny dług Korei w roku 2004 szacowano na 14,5 mld dolarów. To suma być może niewielka w skali absolutnej, jednak spora dla państwa, którego PKB oscyluje wokół 40 mln dolarów. Mimo to propaganda Korei Północnej ciągle forsuje ideologię Dżucze o samowystarczalności militarnej, politycznej, gospodarczej i ideologicznej kraju.

Wydaje się, że koreański aparat władzy zdaje sobie sprawę z nieuchronnej zapaści związanej z problemem sukcesji po Kim Dong Il. Jednym z objawów jest zwiększenie izolacji kraju poprzez zamknięcie przejść granicznych w Panmundżom – strefie zdemilitaryzowanej dzielącej Koreę Północną i Południową.

Rozważając możliwe scenariusze rozwoju sytuacji w Korei warto pamiętać o Kim Pyong Il, synu Kim Ir Sen, młodszym bracie Kim Dzong Il. Kim Pyong Il prowadził aktywną politykę w kraju, dopóki nie został w 1979 roku skazany na banicję w postaci „kariery dyplomatycznej”. Od 1998 jest ambasadorem Korei Północnej w Polsce. Niewątpliwie w tym czasie miał niejedną okazję do nawiązania kontaktu z Christopherem Hillem – ambasadorem USA w Polsce w latach 2000-2004, który od 2005 roku jest głównym amerykańskim negocjatorem w ramach rozmów sześciostronnych (Ameryka, Chiny, Japonia, Rosja, Korea Północna, Korea Południowa) w sprawie Korei Północnej. Nie jest wykluczone, że Ameryka będzie chciała wykorzystać znajomość obu ambasadorów, kiedy przyjdzie moment poparcia nowego przywódcy Korei. W oczach narodu koreańskiego Kim Pyong Il miałby legitymację do sprawowania władzy jako rodzony syn „Wielkiego Przywódcy” Kim Ir Sen. Można mieć nadzieję, że jako człowiek żyjący przez wiele lat w Europie będzie bardziej otwarty i skłonny do przeprowadzenia niezbędnych reform i współpracy z Zachodem.

Tekst oryginalnie opublikowany jako Stanowisko Pułaskiego na www.pulaski.pl w dniu 18 listopada 2009 roku.

Comments are closed.