Pisarski: „napięcie w Korei na rękę USA”

Korea Południowa podniosła stopień zagrożenia rakietowego. Południowokoreańskie źródła twierdzą, że reżim z Północy może chcieć w każdej chwili dokonać testu pocisku krótkiego lub średniego zasięgu. Wcześniej, Pjongjang apelował, aby do dzisiaj z Północy ewakuowali się dyplomaci, którym nie można już zapewnić bezpieczeństwa. Groźby Korei Północnej z ostatnich dni doprowadziły do największej od lat eskalacji napięcia na Półwyspie Koreańskim. Pjongjang groził Stanom Zjednoczonym i Korei Południowej nawet wojną nuklearną. Jednak eksperci twierdzą, że wybuch wojny jest mało prawdopodobny.

Pisarski: Wojna nie jest na rękę żadnej ze stron

Wojna pomiędzy Koreą Północną a Południową nie jest na rękę żadnej ze stron – tak uważa Zbigniew Pisarski, prezes Fundacji imienia Kazimierza Pułaskiego. Korea Północna oficjalnie ogłosiła dzisiaj, że chce ponownie otworzyć kompleks nuklearny w Jongbjon, zamknięty sześć lat temu. Wszystko to dzieje się w czasie największej od wielu miesięcy eskalacji napięcia między Południem a Północą. Komunistyczna Północ wielokrotnie w ostatnich dniach groziła atakami na Koreę Południową, Japonię i USA.

Koncert paryski: Libijczycy i ich „przyjaciele”

Wczoraj we Francji odbył się osobliwy „koncert paryski” na 60 głosów ku czci libijskiej ropy. Przywódcy 60 państw rozmawiali na temat przyszłości zniszczonego wojną kraju i przekazaniu Libijczykom finansowej pomocy. Gospodarzami spotkania byli francuski prezydent Nicolas Sarkozy oraz brytyjski premier David Cameron.

Korea Północna prowokuje świat, aby wreszcie zajął się jej problemami.

Korea Północna ponownie przypomniała światu o sobie. Jak przystało na zdegenerowany reżim – gdzie ludzkie życie niewiele znaczy – dała o sobie znać w brutalny sposób, ostrzeliwując rakietami ludność cywilną na południowokoreańskiej wyspie Yeonpyeong. Czy Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna (KRLD) sama wybiera izolacje, czy może jest do niej przymuszana? Czy atak rakietowy na obiekty cywilne obcego państwa jest wystarczającym powodem do wojny, czy może jest to jedynie niewinny incydent? Kto i dlaczego nie ma interesu w zjednoczeniu narodu koreańskiego, a kto chce uniknąć konfliktu zbrojnego na Półwyspie Koreańskim?